piątek, 8 czerwca 2018

Juniorka Iga Świątek w finale debla w Paryżu


Serwująca z głębi kortu Polka Iga Świątek (Legia Warszawa) wraz z Amerykanką Ceaty McNally zagrały na Roland Garros w Paryżu na korcie nr 3 w piątek 8 czerwca 2018 mecz półfinałowy debla z parą francuską, gospodyniami turnieju Julie Belgraver i Ludomilla Bencheikh.
Para polsko-amerykańska wygrała z Francuzkami w dwóch setach 6:4 i 7:5.
 Na powyższym zdjęciu Polka pierwsza z lewej (w białej czapeczce).

I po wygranym meczu Polka (w białej czapeczce) Iga Świątek (Legia Warszawa) wraz z Amerykanką Ceaty McNally, jako drugie schodziły parami z szczęśliwego dla nich kortu nr 3. 
W drugim secie Francuski prowadziły już 5:4 i to one serwowały. Prowadziły nawet 30:0 i zanosiło się na setowy remis 1:1. Jednak przegrały one tego gema i zrobiło się 5:5. W tym decydującym gemie Polka Iga Świątek zaryzykowała i udanie wykonała skuteczny skrót.
Kilka zagrywek przy siatce Polka miała nieudanych, ale potrafiła też posłać piłkę nie do odebrania w środek pomiędzy dwie francuskie rywalki.
Polka raz poślizgnęła się grając przy siatce, ale jej błędy skutecznie ratowała amerykańska partnerka
W końcówce meczu amerykańska tenisistka też kilka razy popełniła podwójny błąd serwisowy, co wynikało raczej z podenerwowania o dużą stawkę meczu. Gdyby przegrały drugiego seta, na co się zanosiło, mecz mogły inaczej się potoczyć. Tym bardziej gdyż rodzima publiczność, która w drugim secie wypełniła trybuny, głośno skandowała Francuzkom.
Para polsko-merykańska wzięła się na sposób i Iga Świątek kilka razy kucała przy siatce podczas serwisu Amerykanki, co okazało się bardzo skuteczne. Ten duet polsko-amerykański zdobył dwa kolejne gemy i wygrał drugiego seta 7:5.
Francuski były bardzo rozżalone po przegranym drugim secie, jak i całym meczu. Nawet się rozpłakały z tak pechowej przegranej przy własnej publiczności.
Kilka godzin wcześniej (na powyższym zdjęciu) Iga Świątek i Caty McNally spotkały się w półfinale singla również na korcie nr 3, w którym reprezentantka USA obroniła piłkę meczową i zwyciężyła 3:6, 7:6 (6), 6:4. W piątek obie tenisistki wspólnie awansowały do deblowego finału. Ich przeciwniczkami w decydującym pojedynku w sobotę 9 czerwca 2018 będą rozstawione z trzecim numerem Japonki Yuki Naito i Naho Sato. Z tą pierwszą reprezentantką Kraju Kwitnącej Wiśni warszawianka zmierzyła się w ćwierćfinale singla, w którym zwyciężyła 7:5, 7:5.





Argentyńczyk del Potro lepszy od Chorwata Cilica


Juan Martin del Potro pokonał 7:6 (5), 5:7, 6:3, 7:5 Marina Ćilića i jako czwarty wszedł do półfinału wielkoszlemowego French Open 2018. Argentyńczyk był bardzo szczęśliwy wyrównując swój najlepszy wynik na kortach Rolanda Garrosa. O finał zagra z rozstawionym z numerem numerem jeden Hiszpanem Rafaelem Nadalem, który w meczu ćwierćfinałowym pokonał Diego Schwartzman (Argentyna, 11) 4:6, 6:3, 6:2, 6:2.
Pojedynek dwóch byłych mistrzów US Open zaczął się w środę, ale z powodu opadów deszczu został przełożony na czwartek. Już w słońcu toczył się on pod dyktando doskonale serwujących.
Obaj wysocy wzrostem tenisiści wygrywali swoje serwisy. Jednak pierwszy set zakończył się dopiero w czwartek.
Zawodnicy zaczęli po wznowieniu meczu w czwartek od stanu 6:6 w gemach i 5:5 w tie-breaku. Del Potro wygrał dwie piłki, w efekcie czego zdobył pierwszego seta.
Marin Ćilić cierpliwie atakował backhand rywala i zmuszał go do błędów. Przy stanie 4:4 Martin del Potro stracił swoje podanie popełniając podwójny błąd serwisowy.
Martin del Potro miał wielkie pretensje do jednego z  kibiców, który ponoć głośno zakasłał w momencie serwisowego wyrzutu piłki przez Argentyńczyka. W kolejnym gemie Argentyńczykowi udało się wyrównać, jednak niebawem ponownie został przełamany i przegrał drugiego seta 5:7.
W trzecim secie Chorwat szybko wyszedł na prowadzenie 3:1 i już wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą. Jednak w tym momencie w jego grze coś się zacięło i przeciwnik brutalnie to wykorzystał. Del Potro wygrał pięć gemów z rzędu i wyszedł na prowadzenie w meczu 2:1.
Czwarty set był bardzo zacięty. Obaj tenisiści doskonale serwowali i żaden z nich nie miał choćby jednego breakpointa.
Do stanu 5:5. del Potro wywalczył aż trzy szanse na przełamanie i wykorzystał drugą z nich.
Po chwili przy aplauzie publiczności dokończył czwartego seta na swoją korzyść i wygrał ostatecznie 7:6 (5), 5:7, 6:3, 7:5.

Publiczność na stojąco wiwatowała zwycięstwo Argentyńczyka na korcie Suzanne Len Glen. Było to 13. spotkanie obu tenisistów i po raz 11. zwyciężył del Potro. W 2009 roku w walce o finał przegrał on w Paryżu z Rogerem Federerem, teraz w 2018 roku czeka go zadanie jeszcze trudniejsze. Po przeciwnej stronie siatki stanie 10-krotny zwycięzca tego turnieju, Rafael Nadal, z którym del Potro ma bilans 5:9.
W drugim półfinale rozstawiony z numerem 7 Austriak Dominic Thiem zmierzy się z Włochem Marco Cecchinato.

Europa kontra USA w singlu kobiet




Europejski półfinał singla kobiet na korcie centralnym w Paryżu wygrała Rumunka Simona Halep z Hiszpanką Gabriele Muguruza 6:1 i 6:4. Najdramatyczniejszy był gem 9 drugiego seta, bo przy stanie 4:4, tenisistki aż pięć razy doprowadziły do wyrównania. Jednak odporniejszą i bardziej precyzyjną okazała się Halep, która zdobyła dwa kolejne gemy i w finale spotka się z Amerykanką Madison Keys.
Amerykański półfinał pań singla rozegrany też na korcie centralnym zakończył się właśnie zwycięstwem Madison Keys.
Madison Keys miała tego dnia również w serwach lepszą skuteczność od swej rodaczki Sloany Stephens.
Sloana Stephens nieco wyższa od przeciwniczki cały czas atakowała, lecz nie wytrzymywała długich wymian piłek, posyłając je na aut.
Sloana Stephens nawet nieźle serwowała, ale jej przeciwniczka Madison Keys doskonała była w obronie. Porównując pierwszy europejski półfinał pań, był on bardziej ciekawy technicznie. Amerykanki sporo piłek lobowały, czekając na błąd przeciwniczki grającej pod słońce.
Na centralnym korcie w Paryżu zapowiada się ciekawy finał europejsko-amerykański singla kobiet. Zmierzą się w sobotę 9 czerwca 2018 Rumunka Simona Halep z Amerykanką Madison Keys.


czwartek, 7 czerwca 2018

Polska i USA lepsze od Rosja i USA

Tak, tak, jestem w Paryżu. I jedyny polski akcent jaki nam pozostał na tegorocznym wielkoszlemowym turnieju tu w Paryżu, to juniorka Iga Świątek (Legia Warszawa), która zarówno z singlu jak i deblu idzie jak burza. Para deblowa Iga Świątek(Polska) i Ceaty Mcnally (USA) pokonały parę T. Pachkaleva (Rosja) i C. Beck (USA) w meczu ćwierćfinałowym  (czwartek 7 czerwca 2018) na kortach Roland Garros: w Paryżu 6:4 i 6:3.   
Polka (na zdjęciu z prawej) wraz z Amerykanką stanowiły bardziej zgraną juniorską parę niż przeciwniczki. W piątek 8 czerwca Polka i Amerykanka zmierzą się na przeciw siebie w półfinałowym singlu.
Iga Świątek (na zdjęciu z lewej), będąc najwyższą zawodniczką z całej czwórki miała najlepszy przegląd sytuacji i dzięki temu posyłała piłki tam gdzie pole kortu było nie kryte przez rywalki.
Polka i Amerykanka przed każdym serwem ustalały w które miejsce pola karowego zostanie skierowana piłka.
Dla udokumentowania zdjęcie tablicy z wynikiem. Warto też wspomnieć, iż polsko-amerykańska para dokończyła w czwartek zaległy mecz II rundy z rozstawionym z drugim numerem kolumbijsko-chińskim duetem Maria Camila Osorio Serrano i Xiyu Wang. W środę panie z powodu ulewnego deszczu zeszły z kortu po pierwszym secie. W czwartek nasza tenisistka i jej amerykańska partnerka wygrały 6:3, 5:7, 12-10, broniąc w super tie breaku aż trzech piłek meczowych.
Polka wraz z Amerykanką zagrają w piątek mecz półfinałowy debla z parą francuską, gospodarzami turnieju Julie Belgraver i Ludomilla Bencheikh.

W czwartek polska tenisistka Iga Świątek rozegrała w Paryżu też ćwierćfinałowy mecz singla, pokonując Japonkę Yuki Naito 7:5, 7:5.

środa, 6 czerwca 2018

Spotkania na molo w Gdańsku Brzeźnie

Grupę 16 rowerzystów spotkałem rano 6 czerwca 2018 na molo w Gdańsku Brzeźnie. Poprosili mnie o zrobienie im grupowego pamiątkowego zdjęcia na tle... Sopotu i Gdyni. Jak się dowiedziałem, byli to polscy pracownicy firmy Geberit AG. Wyczytałem w Wikipedii, że jest to szwajcarskie przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją technologii sanitarnej. Zostało założone w 1874 roku w miasteczku koło Zurychu przez Caspara Melchiora Alberta Geberta. Na początku firma zajmowała się produkcją jedynie spłuczek.
Rowerowa grupa wraz z pozostałymi pracownikami firmy w ilości ponad sto osób, uczestniczyła w kilkudniowym wyjeździe szkoleniowo integracyjnym do Trójmiasta, m.in. statkiem popłynęli z Sopotu do Gdyni. W ramach zajęć rekreacyjnych oprócz jazdy rowerem z Sopotu do Brzeźna i Nowego Portu, część pracowników uczestniczyła w zajęciach jogi lub nordic walking.
Będąc rano w Brzeźnie - po wczorajszym sztormie - kąpiąc się już w znacznie czystszej wodzie, na molo zrobiłem też zdjęcie czterem młodym mieszkankom sąsiedniego Gdańska Przymorza, robiącym sobie smartfonami filmiki podczas kręcenia się na dziecięcej karuzeli.
Z pewnością te filmiki też ukażą się na facebooku.

wtorek, 5 czerwca 2018

Tenisistki powalczyły w Gdańsku i Sopocie


Daria Górska z Tczewa (rozstawiona z numerem jeden) oraz Aleksandra Węgrzyn z Olsztyna, wygrały główny turniej deblowy dziewcząt OTK Super Seria Młodzików do 14 lat, rozegrany 1-4 czerwca 2018 na kortach ceglanych MOSiR Gdańsk przy ul. Traugutta we Wrzeszczu. Turniej był rozgrywany systemem pucharowym. W finale singla tczewianka Górska (na powyższym zdjęciu z lewej) gładko pokonała olsztyniankę Węgrzyn 6:1, 6:3.
Zwyciężczynie turnieju deblowego w finale pokonały uwiecznioną na powyższym zdjęciu parę Natalia Zalewska i Hanna Telżyńska (rozstawiona z nr 2), obie z Warszawy. Mecz był bardzo zacięty, bo dopiero tie-break zadecydował o zwycięstwie 4:6; 6:4 i 10:2.
W meczu półfinałowym Natalia Zalewska i Hanna Telżyńska (rozstawiona z nr 2), obie z Warszawy pokonały parę (w jednakowych strojach różowych) Weronika Domańska [4] i Natalia Szczepaniak, obie z Bielsko-Białej 6:4 i 6:2.
Mecze na kortach przy ul. Traugutta we Wrzeszczu były rozgrywane bez sędziów. Nieraz dochodziło do spornych piłek i same zawodniczki musiały podejmować ostateczne decyzje, nie zawsze słuszne, czego byłem świadkiem. Pytam organizatorów turnieju, czy nie można do sędziowania – choćby w ramach praktyk - zaangażować studentów specjalizacji tenisa ziemnego gdańskiej uczelni sportowej AWFiS? Czy to jest takie trudne?
No i mam jeszcze jedno pytanie do organizatorów turnieju i gospodarza obiektu jakim jest MOSiR Gdańsk. Czy nie można choćby wodą pod silnym ciśnieniem wyczyścić betonowych trybun? Przecież na taki turniej przyjeżdżają ludzie z całej Polski i dlaczego muszą siadać w takim brudzie i wywozić o nas ujemne opinie? Organizatorzy zaraz stwierdzą, że do oglądania meczów tenisowych jest taras przy domku klubowym. No, ale jakoś tak dziwnie się składa, że rodzice, opiekunowie i trenerzy wolą swoich podopiecznych oglądać siedząc w cieniu na betonowych trybunach, blisko kortów.
Rosjanki najlepsze w skrzatach
W tym samy czasie rozgrywany w Sopocie turniej skrzatek (do 12 lat) wygrała w debla ta wyższa wzrostem para Elizaveta Trukhacheva i Polina Volkova, po bardzo zaciętej walce pokonując parę Maria Karyagina i Sofya Karyagina również w tie-breaku 7:6 (4), 5:7 i 10:6. Ta czwórka zawodniczek specjalnie przyjechała na sopocki turniej aż z Kaliningradu. Na zdjęciu powyżej uwieczniony również dyrektor turnieju Jarosław Zieliński.
W sopockim singlu skrzatek również brylowały Rosjanki Polina Volkova pokonała Marię Karyaginę 7:6 (4), 6:2. Od ich opiekunów dowiedziałem się, że specjalnie przyjechali na ten sopocki turniej, aby zmierzyć się z innymi przeciwniczkami niż z tymi samymi u siebie w Kaliningradzie.
Na sopockich kortach zwyciężczyniom wręczono pamiątkowe pucharki. Sędzią zawodów był Kamil Wiśniewski. Mecze w Sopocie można oglądać z wygodnych trybun ustawionych tuż obok kortów przy ul. Ceynowy. MOSiR Gdańsk ma się więc na czym wzorować...
Mistrzostwa Polski młodziczek i młodzików do lat 14 zostaną rozegrane 11-14 czerwca 2018 na kortach ceglanych przy ul. Czyżewskiego w Gdańsku Oliwie (obok AWFiS). Pula nagród wynosi 5 tys. zł.

P.S. Rafał Górski (na powyższym zdjęciu), absolwent AWFiS Gdańsk, ojciec i trener podwójnej (singiel i debel) zwyciężczyni gdańskiego turnieju Darii Górskiej, z pewnością też ucieszy się z następującej treści maila, jaki otrzymałem 6 czerwca: "Dzięki za link do relacji z zawodów. Mam jednak kilka spostrzeżeń:
1. Nasza jednostka od 1 marca 2017 nazywa się Gdański Ośrodek Sportu, a nie MOSiR Gdańs
k.
2. Dzierżawcą kortów od kilu lat jest Tenis Partner. Zwróciliśmy mu uwagę na tę sytuacje. Operator ma w planie do końca tego roku wyremontować m.in. trybuny".

Pozdrawiam - dyrektor Leszek Paszkowski

400-letnie organy ponownie zagrały w kościele Św. Trójcy w Gdańsku

Uroczysta inauguracja i poświęcenie odbudowanych XVII-wiecznych organów we franciszkańskim kościele Św. Trójcy w Gdańsku odbyła się w niedzielę, 3 czerwca 2018 r. Prace renowacyjne zamknęły się w 2018 r. akurat w obchody 400-lecia budowy instrumentu.

Trwająca dekadę odbudowa i renowacja tego instrumentu, była jednym z największych przedsięwzięć konserwatorskich na Pomorzu.

Koordynator odbudowy Andrzej Szadejko poinformował podczas niedzielnej uroczystości odsłonięcia organów jak i okolicznościowego koncertu, że nad renowacją zniszczonych organów pracowało bezpośrednio 70 osób.
Na podstawie zachowanych źródeł i wzorów historycznych udało się wyprodukować 70 elementów tego zabytkowego instrumentu.

Historia odrestaurowanych organów, zawarta w specjalnie wydanym albumie, sięga XVI wieku. Według zachowanych przekazów organy w 1568 roku miał wykonać mistrz Balzer Sturmer z Malborka. Z kolei w latach 1616-1618 inny mistrz Maren Friese miał do nich dobudować kolejny, 37-głosowy instrument, zamknięty w ozdobnej szafie. Natomiast w 1703 roku organmistrz Tobias Lehmann całkowicie przebudował instrument, który ostatecznie zmieścił się aż w trzech szafach.
Instrument został poddany kolejnym modyfikacjom w 1757 roku. Nadano mu inny kształt, w jakim dotrwał do roku 1914. Wówczas ponownie zmodernizowano instrument, rozszerzając zakres dźwięków, które można z niego wydobyć. Zmieniono też sposób gry na pneumatyczny.
Organy nie przetrwały II wojny światowej. Na szczęście zostały wtedy zdemontowane i wywiezione na Żuławy. Jednak już w roku 1945 wróciły do gdańskiego kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy. Nie mogły być jednakże zrekonstruowane z uwagi na ogrom zniszczeń samego instrumentu jak i ogromnej rozmiarami świątyni.
Dopiero na początku XXI wieku zainicjowano odbudowę organów na podstawie zachowanych rysunków i zdjęć wykonanych w latach 1943-44. Celem renowacji było odtworzenie wyglądu zabytkowych organów z roku 1914.
Renowację w dużej mierze wsparło finansowo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz miasto Gdańsk kwotą 600 tys. zł. Sporą część wydatków pokryła społeczna zbiórka wśród mieszkańców miasta, jak i liczni fundatorzy. Konserwacja szafy i budowa instrumentu kosztowała około siedem milionów złotych.
Po żmudnej odbudowie organy są obecnie w stanie wydobyć 45 głosów, podzielonych na pięć sekcji z ilością 2441 piszczałek.
Największa piszczałka ma wysokość 4,5 metra, najmniejsza – zaledwie 5 cm.