środa, 27 czerwca 2018

Paryski Roland Garros, część 5.

Cieszy mnie, że jest sporo wyświetleń na moim blogu informacji dotyczących tegorocznego French Open. Upewnia mnie to w tym, że takimi właśnie relacjami zachęcę miłośników tenisa ziemnego do wyjazdu za rok na ten wielkoszlemowy turniej do Paryża. Powtarzam, jest warto! Nawet gdański radny Andrzej Kowalczys napisał na facebooku: Redaktorze zwracam honor, Brawo Ty! Ja z mego pobytu najmilej i najdłużej będę wspominał ćwierćfinał singla mężczyzn. Dlaczego? Bo siedziałem w pierwszym rzędzie w bliskości dwóch światowej sławy tenisistów.
Zmierzyli się ze sobą Argentyńczyk Juan Martin del Potro (waga 97 kg) z Chorwatem Marinem Ćilićem (waga 89 kg), obaj praworęczni z oburęcznym bekhendem, mierzący po 198 cm. Chorwat urodzony 28 września 1988 w Medżiugorie (byłem tam dwukrotnie i jakoś kortów tam nie widziałem) jest tylko o pięć dni młodszy od Argentyńczyka. Mecz trwał 3:54 godziny, najkrócej trzeci set 41 minut.
W tym pojedynku o zwycięstwie del Potro 7: 6 (5), 5:7, 6:3 i 7:5, w dużej mierze, oprócz doskonałego skupienia, zadecydowały też jego bardzo silne serwy. Aby dokładniej im się przyjrzeć, poniżej publikuję jedno po drugim seryjne zdjęcia jednego z takich serwisów. Juan Martin piłki wyrzucał nad sobą bardzo wysoko. 
 A jak serwował młodszy o 5 dni przeciwnik? 
Chorwat Marin Ćilić zaczynając serwować, w charakterystycznej pozie zawsze dotykał piłkę rakietą. Niżej wyrzucał w górę piłkę niż przeciwnik. Miał jednak szybszy ruch ręki serwującej. Zgubiły go jednak chwilowe braki koncentracji i niepotrzebne nawiązywanie kontaktu (choćby wzrokowego) z publicznością. Przyjrzyjmy się, jak on też wyskakuje w górę podczas swoich serwów.


I na koniec informacja o tym, jakie były premie, nagrody pieniężne we French Open 2018. Tradycyjnie już organizatorzy zwiększyli pulę nagród pieniężnych. Cały budżet paryskiego Szlema (jednego z czterech), który trwał 2 tygodnie na przełomie maja i czerwca, to ponad 39 mln euro (obecny kurs, to 4,30 zł).
Już za sam występ w I rundzie turnieju singla otrzymywało się 40 tysięcy euro, czyli 172 tysiące złotych. Triumfatorzy turniejów singlowych kobiet i mężczyzn zgarnęli po 2,2 mln euro, czyli 9,46 mln zł! Finaliści zaś Roland Garros 2018 po 1,1 mln euro! Ćwierćfinalista Ćilić otrzymał 380 tys. euro, zaś półfinalista czyli del Potro, który przegrał w trzech setach z Hiszpanem Rafaelem Nadalem (4:6, 1:6, 2:6),  otrzymał 560 tys. euro. Oprócz punktów do ATP, jest więc o co walczyć! Nadal zwyciężył we French Open już po raz jedenasty!
dcn.

wtorek, 26 czerwca 2018

Paryski Roland Garros, część 4.

Już będąc w Paryżu na French Open 2018 zorientowaliśmy się, że – ku naszemu zaskoczeniu - jest możliwość kupienia jedynie poprzez internet biletów na któryś z dwóch półfinałów mężczyzn. Musieliśmy szybko podjąć decyzję, który półfinał wybrać, czy ten wcześniejszy Austriaka z Włochem czy ten późniejszy Hiszpana Rafaela Nadala z Argentyńczykiem del Potro. Z uwagi na słynne nazwiska, woleliśmy ten późniejszy, ale w tym samym czasie półfinałowy mecz deblowy rozgrywała Iga Świątek, jedyna Polska pozostająca jeszcze na placu boju we French Open 2018.
Zdecydowaliśmy się przyjrzeć poczynaniom Polski i poprzez internet kupiliśmy bilety na pierwszy półfinał mężczyzn rozgrywany na korcie centralnym. Skan biletów Witold Mokrzycki miał jedynie w swoim smartfonie. Na jego podstawie weszliśmy na korty Roland Garros. Po kwadransie jego smartfon całkowicie padł, chyba z powodu upałów. Gdyby padł wcześniej, nie wpuszczono by nas na korty i nasze kosztowne bilety by przepadły. Wspominam o tym, aby przestrzec innych, że trzeba się zabezpieczyć, mieć w drugim smartfonie lub wydruk biletów.
W tym wcześniejszym półfinale mężczyzn singla, imponował nam serw Włocha Marco Cecchnato, który warto wspomnieć, w ćwierćfinale po czterech setach pokonał nie byle kogo, bo Serba Novaka Djokovica 6:3, 7:6 (4), 1:6 i 7:6 (11).
Podczas pierwszego półfinału mężczyzn, który nas sporo kosztował euro, kort centralny wypełniony był do ostatniego miejsca. Wokół nas na trybunach było kilku włoskich kibiców z ich narodową flagą.
Tego dnia było bardzo gorąco i jakże przydatnym okazał się japoński wachlarz.
Gorąco było na korcie centralnym mieszczącym ponad 15 tys. widzów. Austriak Dominik Them (7) wygrał z Włochem Marco Cecchnato w trzech setach 7:5, 7:6 (10) i 6:1. Przypomnę, iż Them w ćwierćfinale pokonał Niemca Alexandra Zverewa (2) aż po pięciu setach.
Po takim meczu półfinałowym rozegranym w upale, mój współtowarzysz pobytu na French Open Witold Mokrzycki zdecydował się na porcję lodów, za które zapłacił 4 euro.
Po półfinale mężczyzn utworzyła się kolejka kibiców na półfinał debla kobiet rozgrywany obok na znacznie mniejszym, aby nie powiedzieć malutkim korcie nr 3. Dlaczego, zaraz wyjaśnię...
Otóż bardzo ważny mecz półfinałowy debla kobiet rozgrywały dwie francuski, gospodynie turnieju Julie Belgraver i Ludomilla Bencheikh (w jednakowych niebieskich strojach). Ich przeciwniczkami była (na zdjęciu biegnąca do piłki) polska tenisistka Iga Świątek (Legia Warszawa), która grała w parze deblowej z Amerykanką Caty McNally. Opisałem ten mecz oddzielnie.
W tym samym czasie był rozgrywany na korcie centralnym drugi półfinał Argentyńczyka del Potro (5) z Hiszpanem Rafaelem Nadalem (1). Oglądaliśmy ten półfinał tylko częściowo i to na dużym ekranie, bo obok na korcie nr 3, na którym byliśmy, grała przecież w debla nasza - Polka Iga Świątek.
Opisując oddzielnie ten mecz półfinałowy debla kobiet, tego zdjęcia jeszcze nie publikowałem, Waleczna i zwycięska polska tenisistka Iga Świątek, wygląda tak, jakby wykonywała jakiś skomplikowany skok w łyżwiarstwie figurowym.
Po półfinałowym meczu debla kobiet na korcie nr 3 było kilka młodocianych łowców autografów. Taka mniejsza piłka kupiona specjalnie do tych celów, to koszt 22 euro (większa 32 euro), a najnowszego modelu sportowa sukienka, którą ma na sobie ta „łowczyni”, to w zależności od rozmiaru koszt od... 45 do 90 euro.
Po wygranym 6:4 i 7:5 meczu półfinałowym debla przez naszą Igę Swiątek i Amerykankę Caty McNally z dwiema Francuzkami, zauważyliśmy, że wiele osób nie dostało biletów na drugi półfinał - Hiszpana Rafaela Nadała z Argentyńczykiem del Potro. Można było oglądać ten mecz na dużym ekranie, leżąc w leżakach rozłożonych przy korcie centralnym, pomiędzy kortami nr 1 i 3.
Na dużym ekranie widzieliśmy tylko końcówkę drugiego półfinału mężczyzn, jak Hiszpan Rafael Nadal gładko pokonał Argentyńczyka del Potro 6:4, 6:2 i 6:1.
Z tej okazji, że Iga Świątek wygrała półfinał debla, a półfinał singla z Argentyńczykiem del Potro wygrał Europejczyk Rafael Nadal, uradowany mój współtowarzysz wyprawy na French Open 2018 Witek Mokrzycki, podobnie jak i ja, przymierzył się do dużej reklamowej rakiety stojącej przy jednym ze sklepów firmowych. Tylko niektórzy, co odważniejsi pasjonaci tenisa, robili sobie takie „rakietowe” zdjęcia.
dcn.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Mistrzynią Grand-Prix Warmii i Mazur gdańszczanka Emilia Amerski


Zawodniczka Klubu Tenisowego GAT Gdańsk, Emilia Lidia Amerski (na zdjęciu druga z lewej) zdobyła w grze podwójnej tytuł mistrzyni turnieju WTK 5 Młodzików Grand-Prix Warmii i Mazur, Olsztyn 23-24 czerwca 2018 roku. Jedyna gdańszczanka uczestnicząca w tym turnieju, grała w parze z Hanną Jankowską (TT B&M Elbląg). 
Ich, o wiele wyższymi wzrostem przeciwniczkami w grze finałowej były Maja Butkiewicz (2) (104) i Weronika Kaczmarska (147) obie Stowarzyszenie Tenisowe TieBreak Warszawa. Mecz finałowy był bardzo zacięty, co ukazuje końcowy wynik 6:7 (5), 6:4 i 11:9. Niezwykle pasjonujący był zwłaszcza trzeci set, podobnie jak pierwszy rozstrzygnięty tie-breakiem. Z tym, że pierwszego seta wygrały klubowe warszawianki, ale tego decydującego o ostatecznym zwycięstwie przechyliła na swoją korzyść para gdańsko-elbląska czyli Amerski (128) i Jankowska (78). Sumując ich rankingowe miejsca Polskiego Związku Tenisowego - wychodzi 206, zaś warszawianki odpowiednio 104 i 147 mają w sumie 251, czyli nieco gorzej.
W półfinale zwyciężczynie turnieju o Grand-Prix Warmii i Mazur Amerski i Jankowska, pokonały klubową parę UKS RP SPORT Olsztyn Daria Korkuć (97) i Alexandra Persson (159) 6:1 i 7:5. A te zaś. które zajęły w finale miejsce drugie, w półfinale pokonały klubową parę Dominika Kurowska (169, PZT) i Sylwia Lux (186, PZT) obie KS Budowlani Olsztyn 6:4 i 6:2.
W grze singlowej gdańszczanka Emilia Amerski (na zdjęciu z prawej) ostatecznie zajęła 5 miejsce, przegrywając ważny mecz w swojej grupie A ze swoją późniejszą partnerką deblową Hanną Jankowską (78, Elbląg) 3:6 i 4:6, ale ii wygrywając 6:1 i 6:1 z Sylwią Lux (186, Budowlani Olsztyn).

niedziela, 24 czerwca 2018

Paryski Roland Garros, część 3.

Wkurzył mnie gdański radny Andrzej Kowalczys! Spotkawszy go na 46. Lekkoatletycznym Memoriale Żylewicza, w czerwcu rozgrywanym na gdańskiej uczelni sportowej AWFiS, z niedowierzaniem spytał mnie, czy rzeczywiście byłem na tegorocznym French Open w Paryżu? Nawet nie zdążyłem mu coś więcej powiedzieć o tym turnieju tenisowym, bo jak zwykle gdzieś się spieszył...
Panie Radny, wiem że jest Pan wielkim zwolennikiem sportu, głównie piłki nożnej i tenisa ziemnego, kiedyś nawet stanowiliśmy parę deblową, ale zapewniam, że byłem na tegorocznym Roland Garros w Paryżu, Napisałem nawet z tego mego pobytu już kilka relacji. Robię to w tym celu, aby zachęcić innych do wyjazdu za rok na ten jeden z czterech wielkoszlemowych turniejów tenisowych. Naprawdę warto! Tam się żyje światowym tenisem, a u nas w letnim kurorcie jakim jest Sopot, na łańcuchy zamyka się korty. Gdzie my żyjemy, jakże zwaśnionym jesteśmy społeczeństwem?
Na French Open nie trzeba koniecznie oglądać meczów finałowych na korcie centralnym mieszczącym ponad 15 tys. widzów, no bo one są bardzo kosztowne. Ale na pozostałych szesnastu ceglanych kortach codziennie przez dwa tygodnie rozgrywane są różne mecze, te kwalifikacyjne, eliminacyjne, pokazowe itp. 
My z kolegą Witkiem Mokrzyckim, byliśmy przez ostatni tydzień, no i jako pierwszy oglądaliśmy mecz deblowy tenisowych legend, z udziałem Marata Safina (w białej koszulce), rozgrywany na korcie oznaczonym liczbą 18 /?/.
Z Maratem Safinem, grającym też na sopockich kortach w ramach pamiętnego turnieju Prokom Open, mam nawet wspólne zdjęcie wykonane przez Witka Mokrzyckiego, właściciela zakładu Pan Fotograf w Oliwie. Safin urodzony 27 stycznia 1980 roku w Moskwie (Rosja), zaczął grać w wieku 6 lat. W wieku 14 lat pojechał do Walencji ,aby mieć dostęp do zaawansowanych programów treningowych, które wtedy nie były dostępne w Rosji. Był uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych tenisistów. Karierę zawodniczą zakończył 11 listopada 2009 roku Jako legenda 38-letni Safin, w Paryżu grał w parze ze swoim rodakiem Jewgienij Kafelnikovem m.in. przeciwko parze Thomas Enqvist (Szwecja) i Andrij Medwediew (Ukraina) i wygrał ten mecz w zaciętym tie-breaku.
Warto też zobaczyć na kortach Roland Garros w Paryżu tenisową pokazówkę weteranów tenisa ziemnego. Najbardziej zabawny był Mansur Bahrami, irański tenisista posiadający również obywatelstwo francuskie, reprezentant w Pucharze Davisa. Grał on w parze z uwiecznionym na pierwszym planie Fabrice Vetea Santoro (Francja).
Irański tenisista Mansur Bahrami serwował, mając np. w dłoni aż 4 tenisowe piłki. Potrafił tak podkręcić rakietą piłkę, że spadła tuż za siatką na pole przeciwników, po czym sama wróciła na pole serwującego. Tuż przed takim swoim uderzeniem głośno mówił do przeciwników, aby nie biegli do skrótu do siatki, bo piłka i tak sama wróci bez potrzeby jej uderzenia. Albo rakietą podbijał piłkę na kilkadziesiąt metrów w górę, po czym spadając wpadała ona do kieszeni jego spodenek.
Irańczyk Mansur Bahrami,w meczach tenisowych legend grał w parze z F. Santoro (obaj Francja) przeciw (na zdjęciu bliżej nas) parze Arnaud Boetsch (Francja) i Pat Cash (Austria).
W innym meczu tenisowych legend, spotkała się para hiszpańska Alex Corretia i Juan Carlos Ferrero z parą francuską Sébastien René Grosjean i Michaël Llodra (na pierwszym planie).
Jeden z Francuzów Michaël Llodra za to, że popełnił prosty błąd, sam od razu wymierzył sobie karę - wykonanie na korcie kilkunastu pompek, oczywiście ku uciesze licznych kibiców.
Z kolei przy kolejnym popełnionym błędzie drugi z francuzów S. Grosjean zszedł z kortu i o zastępstwo poprosił chłopca podającego piłki. Hiszpanie obawiając się potężnego serwu, do jego odbioru ustawili się w dwójkę obok siebie.
Ubawu na meczach tenisowych legend było co niemiara. Za popisowe zagrywki tenisiści nagradzani byli gromkimi oklaskami.
Tak bardzo ubawiliśmy się oglądając mecze tenisowych legend, że postanowiliśmy kupić sobie na kortach Roland Garros jakieś pamiątki. Najbardziej spodobały nam się najnowszego modelu sportowe koszulki. Były w cenie... od 45 do 90 euro.
Znacznie tańsze były tenisowe frotki na ręce, w cenie od 8 do 15 euro. Witold Mokrzycki jak był dwa lata termu na styczniowym Australian Open, to przywiózł dla naszej wieloletniej paczki tenisistów, w prezencie po zielonej koszulce ze złotym napisem na piersiach Australia.
Dopiero po jakimś czasie zorientowaliśmy się, że jest jeszcze jedno wejście na korty Roland Garros. Z niego też korzystaliśmy, bo było najbliżej na pobliską pętlę autobusową i stację metra. Do naszego hotelu Ibis dojeżdżaliśmy bezpośrednio autobusem linii nr 123. Koszt jednorazowego biletu, ale kupionych w ilości dziesięciu, to 1,40 euro. 

Panie Radny Kolwalczys, specjalnie dla Pana popełnię jeszcze z dwie relacje z mego pobytu w Paryżu. Po to, aby nakłonić też i inne osoby do wyjazdu na... French Open 2019.
dcn.