sobota, 26 maja 2018

Odwołano prewencyjny zakaz kąpieli na gdańskich plażach

Pomorski Inspektor Sanitarny odwołał prewencyjny zakaz kąpieli na gdańskich plażach. To efekt dobrych wyników badań jakości wody w kąpieliskach przeprowadzonych zarówno przez Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska a także służby laboratoryjne Saur Neptun Gdańsk.
Od zakończenia awaryjnego zrzutu do Motławy trzy instytucje krzyżowo badają jakość wody. Sanepid i SNG w kąpieliskach, a WIOŚ w rzece Motławie, a także wody oddalone od linii brzegowej Zatoki Gdańskiej. Wszystkie badania wskazywały, że jakość badanej wody spełnia wymagania prawne.
W piątkowym (25 maja 2018) komunikacie na temat badań WIOŚ poinformował o wynikach badań wód Zatoki Gdańskiej zrobionych 4 dni od zakończenia zrzutu ścieków do Motławy. W konkluzji badań czytamy: Nie zauważono po 4 dniach od zaprzestania zrzutu ścieków do Motławy wpływu na wody Zatoki Gdańskiej.
Z kolei z ostatnich wyników opublikowanych przez SNG, wynika, że jakość wody w badanym zakresie, tj. obecność bakterii Escherichia Coli oraz bakterii z grupy Enterokoków, odpowiada wymaganiom sanitarnym rekomendowanym dla wody w kąpieliskach. Porównując wyniki badań SNG z 18 maja i 21 maja 2018 można stwierdzić, że jakość wody się polepszyła, a poziom bakterii Enterokoki i E. Coli maleje – znajduje się w dolnych granicach. Kolejne wyniki badań laboratoryjnych przeprowadzonych przez SNG zostaną opublikowane w niedzielę 27 maja.

Między Muzyką a Fizyką

Na instrumencie skonstruowanym z... rur hydraulicznych można było sobie pograć podczas pokazowego wykładu pt. „Między Muzyką a Fizyką...czyli o naturze...”, jaki się odbył w Auli budynku głównego Politechniki Gdańskiej w ramach Bałtyckiego Festiwalu Nauki. Uderzając klapką w rury, dźwięki próbowali wydobyć, na zdjęciu od lewej prof. Ryszard Jan Barczyński, Krystyna Szaniawska, Jan Lukas i Jarosław Nowakowski z PG.
Ten dziwny rurowy instrument wzbudził spore zainteresowanie nielicznych uczestników tego wykładu, braci od prawej na zdjęciu Jana i Filipa Lukasów oraz ich samozwańczej instruktorki Krystyny Szaniawskiej z Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Gdańskiej.
Wykład na PG w piątek 25 maja 2018 pozwalał na poznanie tajników związanych z powstawaniem i rozchodzeniem się różnych dźwięków. Aby uruchomić przyrząd ukazujący poprzez płomienie rozchodzenie się fal dźwiękowych, trzeba było nawet przed nim klęknąć, co uczynił Andrzej Kozłowski.
Do niektórych doświadczeń związanych z rozchodzeniem się dźwięków trzeba było użyć skrzypcowego smyczka. W odpowiednim dostrojeniu smyczka pomagała skrzypaczka Agata Kądziela z Akademii Muzycznej w Gdańsku..
Próby z dostrojeniem skrzypcowego smyczka do grania nim na metalowej blasze dokonali skrzypaczka Agata Kądziela oraz dwaj pracownicy PG Jarosław Nowakowski i Andrzej Kozłowski.
W doświadczeniu ukazującym jak rozchodzą się ziarnka piachu rozsypane na metalowej blasze uczestniczyli Jan Lukas oraz dwaj pracownicy PG Andrzej Kozłowski i Jarosław Nowakowski.
Tak efektownie wyglądało rozłożenie się ziarenek piasku na metalowej blasze na skutek pocierania po niej skrzypcowym smyczkiem.
Utwory muzyczne światowej marki wykonali: mezzosopranistka Anastazja Połtowska, klarnet Kuba Musik, skrzypce Agata Kądziela i fortepian Natalia Zalewska.

piątek, 25 maja 2018

Motolotnia o napędzie elektrycznym!

Podczas uczestnictwa w Bałtyckim Festiwalu Nauki na Politechnice Gdańskiej (25-27.05.2018), z radości skok w górę wykonały uczennic II LO im Władysława Andersa z Chojnic.
Moje szczególne zainteresowanie wzbudziła motolotnia o napędzie elektrycznym. Jest to najnowszy prototyp jaki powstał na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej Politechniki Gdańskiej. Jej twórcą jest doktorant Andrzej Pyszyński, który ma wszelkie uprawnienia motolotniarza.
Motolotnia o napędzie elektrycznym też cieszyła się dużym zainteresowaniem młodocianych uczestników Bałtyckiego Festiwalu Nauki. Motolotnia jako prototyp przechodzi obecnie w Gdyni próby techniczne. Może się wznieść na wysokość 3 km, a energii zgromadzonej w 16-ogniwach akumulatora wystarcza na około 20 minut. Po uzyskaniu patentu, przewiduje się rozpoczęcie seryjnej produkcji tej motolotni pracującej bardzo cicho, co jest jej dużym atutem.
W budynku głównym Politechniki Gdańskiej podczas Bałtyckiego Festiwalu Nauki, do wyboru były zajęcia aż z 24 dyscyplin naukowych: od architektury, poprzez nauki przyrodnicze i matematyczne, aż po biocybernetykę!
Na przykrytym szklanym dachem wewnętrznym dziedzińcu PG, młodzież mogła podziwiać podczas Bałtyckiego Festiwalu Nauki nowe wahadło Foucaulta, dzieło dr. inż. Bogusława Kusza z Katedry Fizyki Ciała Stałego. Wahadło znacznie dłuższe niż poprzednie również pokazowe, którego metalowa soczewka waży 64 kg i wisi na drucie o długości 26 m. Dzięki obserwacji wahadła dochodzi się do wniosku, że Ziemia się obraca.
Śmiałym doświadczeniem proponowanym przez studentów Wydziału Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej PG było rozpalanie ognia na dłoni uczestników BFN.
Niektóre osoby z dużym przerażeniem poddawały się zabiegom fizycznym polegającym na rozpaleniu ognia na dłoni.
Sporo grup przedszkolnych i szkolnych przybyło na BFN w Politechnice Gdańskiej w żółtych kamizelkach odblaskowych. W nie byli ubrani m.in. przedszkolaki z Przedszkola nr 17.
Starsze grupy młodzieży również wykazywały zainteresowanie różnymi doświadczeniami fizycznymi.
Bardzo pouczającym było stanowisko ukazujące ruch różnych planet wokół słońca.
Na tym kolejnym stanowisku na dziedzińcu PG można było zobaczyć jak taki talerz antenowy wzmacnia głos wydobywający się z naszych telefonów komórkowych.
Studenci fizycy PG tłumaczyli na jakiej zasadzie działa silnik spalinowy i elektryczny.

Bałtycki Festiwal Nauki na Politechnice Gdańskiej

Wybuchy ognia, a tym samym i dymu, w ramach pokazów pirotechnicznych, były najbardziej widowiskowe podczas Bałtyckiego Festiwalu Nauki na Politechnice Gdańskiej 25-27.05.2018..
Studenci Wydziału Chemii PG co rusz mieszali różne chemiczne substancje, rozkładali na ogrodzonym placu pirotechnicznym, podpalając je również i... wodą.
Te ogniowe i dymne fajerwerki do stopnia spodobały się młodzieży, że trzeba było realizować indywidualne na nie zamówienia poszczególnych grup szkolnych.
Podczas BFN było prawie 200 różnych propozycji dla dzieci, młodzieży oraz dorosłych.
Pierwszego dnia BFN w czwartek 24 bm. najwięcej było grup przedszkolnych, a w piątek 25 bm. szkół gimnazjalnych i licealnych. Niektóre grupy robiły sobie na terenie BFN PG pamiątkowe zdjęcia.
Festiwalowe propozycje Wydziału Chemii PG cieszyły się chyba największym zainteresowaniem.
Niektórym młodocianym gościom trzeba było udzielać indywidualnych informacji.
Na schodach prowadzących do budynku głównego PG pamiątkowe zdjęcie grupowe zrobiła sobie młodzież gimnazjum z Łebna na Kaszubach.
Moją uwagę zwróciła grupa studentów, która po terenach BFN na PG poruszała się na hulajnogach.
Grupa poruszająca się na hulajnogach ustawiła się nawet przed wejściem do budynku głównego PG, aby uwiecznić się na wspólnej pamiątkowej fotografii.

Okazało się, że są to członkowie Koła Naukowego Wydziału Architektury PG, którzy właśnie na hulajnogach zwiedzają poszczególne miasta naszego kraju, zapoznając się z ich architekturą. Nie muszą chodzić po różnych dużych miastach i się męczyć, a poruszają się znacznie szybciej i przyjemniej tymi pojazdami dwukołowymi.

czwartek, 24 maja 2018

O włos od tragedii

O mało nie doszło do tragedii na przejeździe kolejowym przecinającym ulicę Mikołaja Reja w Gdańsku Wrzeszczu. Mimo, że szlaban w środę 23 maja 2018 o godzinie 15,38 był zamknięty, to pod nim przeszedł rowerzysta wraz ze swoim wysokiej klasy sprzętem jednośladowym.
Traw chciał, że rowerzysta raptem zobaczył niewidoczny za zakrętem, nadjeżdżający z lewej strony pociąg towarowy, i lekkomyślny mężczyzna tak przyspieszył, że się poślizgnął i omal się nie wywrócił na śliskich szynach.

Jakimś cudem udało mu się opanować równowagę ciała i opuścić o własnych siłach kolejowe torowisko. Dosłownie po chwili na naszych oczach w kierunku stadionu Energa Gdańsk przejechał po torach pociąg towarowy, włączając dźwiękową sygnalizację. Niewiele brakowało, abyśmy byli świadkami tragedii, wynikającej z ludzkiej głupoty. Aż strach o tym myśleć...

środa, 23 maja 2018

„Twarzą do przyszłości”

To temat konferencji naukowej z okazji 20-lecia powstania Samorządu Regionalnego w III Rzeczypospolitej, jaka odbyła się 23 maja 2018 w Pomorskim Urzędzie Marszałkowskim. Wzięło w niej udział niewielu radnych sejmiku pomorskiego, chociaż zaproszeni zostali wszyscy obecni i byli radni. Szacuję, że na około 115 zaproszonych radnych wszystkich dotychczasowych kadencji, uczestniczyło w porywach tylko 30 osób. W mojej ocenie wielka szkoda, że sporo miejsc w Sali im. Lecha Bądkowskiego UMWP było pustych, bo referaty były bardzo ciekawe i dla młodzieży, choćby akademickiej, była by to doskonała lekcja historii.
- Tyle co kot napłakał jest opracowań o myśli politycznej na Pomorzu przed 1989 rokiem! Taką opinię wyraził prof. dr hab. Cezary Obracht-Prądzyński z Instytutu Kaszubskiego Uniwersytetu Gdańskiego. Prelegent zaapelował, aby powołać zespół naukowy, którego zadaniem byłoby dokonanie takiego opracowania i wydania go drukiem. Taka antologia powinna obejmować pięć zasadniczych zagadnień: 1 – Znaczenie Niemców na polskim Pomorzu. 2 – Stosunki pomiędzy Pomorzanami a napływającymi Polakami, 3 – Praca, zaradność, samoorganizacja, Tu profesor wspomniał o Ignacym Łyskowskim (1820-1886) dziennikarzu, polskim działaczu narodowym, oświatowym, gospodarczym i politycznym na Pomorzu, a także pośle na sejm pruski, którego nazwy nie ma choćby jedna z gdańskich ulic. 4 - Państwo, obywatel, demokracja. Mało mówi się i pisze o pierwszym pomorskim wojewodzie Stefanie Łaszewskim, (17.10.1919 – 2.07.1920). Prelegent z UG wspomniał też o Aleksandrze Majkowskim, który już w 1921 roku pisał o Polsce demokratycznej, a także o Lechu Bądkowskim uznającym, że każdy obywatel musi mieć możliwość wpływu na współdziałanie i współdecydowanie o rozwoju swojego kraju. 5 – Samorząd, samoorganizacja. Lech Bądkowski już w 1946 roku twierdził, że demokracja to nie są kłótnie pomiędzy partiami. To umożliwienie działalności urzędów gmin i współdecydowaniu o swojej małej ojczyźnie.
Dr hab. Aleksander Hall, prof. WSIiZ w Rzeszowie, mówiąc o ustanowieniu samorządu gminnego w ogólnej koncepcji reform ustrojowych gabinetu premiera Tadeusza Mazowieckiego stwierdził, że właśnie on położył nacisk na powołanie samorządu terytorialnego, mającego wyzwolić społeczną energię przyczyniającą się do rozwoju kraju. Opracowaniem tych reform samorządowych zajął się senator RP prof. Jerzy Regulski, który na początku nie miał w tej materii zbyt wielu zwolenników.
Hall zna Pawła Adamowicza od 1980 roku z Uniwersytetu Gdańskiego i dlatego w 1988 oddał na niego głos w wyborze do Rady Miasta Gdańska. Po ośmiu latach Paweł Adamowicz został prezydentem Gdańska i tę funkcję nadal piastuje. Ale niepokojącym jest to – jak stwierdził Hall - że tylko 42 proc. było osób głosujących w tych wyborach samorządowych i nadal utrzymuje się taka niska tendencja.
Dr. Grzegorz Grzelak, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego, krytycznie odniósł się do rządów SLD, po których dopiero rząd prezesa Rady Ministrów, w latach 1998–2001 Jerzego Buzka przystąpił do realizacji aż czterech reform. Zwrócił uwagę na rodzące się konflikty pomiędzy przedstawicielem rządu tj. wojewodą a samorządu, jakim jest marszałek. Powodem tego jest nie uściślenie spoczywających zadań na tych obu przedstawicielach władzy.
Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk omawiając politykę regionalną w latach 1998-2018 stwierdził, że PKB wzrosło 2,5-krotnie, pozyskano 209 tys. nowych miejsc pracy, dziesięciokrotnie wzrosła ilość pasażerów gdańskiego lotniska do 4,6 mln,, pozyskano w latach 2007-2013 najwięcej funduszy unijnych, bo 21,1 mld zł. Zmniejszono ilość radnych samorządu z 50 do 33. Istotną rolę w pozyskiwaniu zagranicznych inwestorów odgrywa Invest in Pomerania.
Struk przytoczył znaną maksymę, że „Naszą przyszłość nie zależy od gwiazd, ale od zrozumienia ścieżek, jakie wytyczymy”.

wtorek, 22 maja 2018

Viking Sea zawinął do Gdańska

Duży porom pasażerki dostrzegłem około południa we wtorek 22 maja 2018 przez okno mego mieszkania na siódmym pietrze.
Natychmiast wsiadłem na rower i jak najszybciej pojechałem w stronę portowych główek. Do portu gdańskiego wpływał norweski wycieczkowiec Viking Sea – jak wyszukałem w rozkładzie rejsów - po jednodniowym pobycie w Stavenger w Norwegii, dwóch portach duńskich Aalborg i Kopenhaga oraz w niemieckim Warnemunde.
Jak już dojechałem, a jest taka możliwość jak najbliżej dojechać do zielonej latarni morskiej jedynie rowerem, prom pasażerski był już tyłem holowany do kei przez portowy holownik.
Na kominie promu pasażerskiego widniał napis Viking. Prom został zbudowany we włoskiej stoczni Fincantieri w 2016 roku. Viking Sea na pokład zabiera 930 pasażerów, których obsługuje 550-osobowa załoga. Czyli przeliczając, na jednego załoganta przypada niespełna dwóch pasażerów.
Przy kominie powiewała polska bandera, portu cumowania. Prom ten jest jednym z trzech siostrzanych wycieczkowców zbudowanych przez Włochów dla norweskiego armatora Viking Cruises. Pozostałe dwa siostrzane promy to Viking Star i Viking Sky.
Udało mi się zrobić zdjęcie jak jeden z członków 550-osobowej załogi czyści zewnętrzną ochronę balkonu.
Prom Viking Sea ma 228 metrów długości i 29 m szerokości. Jakże malutkim wydaje się przy nim pasażerski statek Żeglugi Gdańskiej.
Prom Viking Sea zawinął do Gdańska już po raz kolejny. I jeszcze kilka razy zawinie w tym sezonie turystycznym. Wycieczkowiec pływający pod norweską banderą zacumował w Terminalu Promowym Westerplatte.
Na statku znajduje się kilka restauracji, w których co trzy dni zmienia się karta dań. Menu układane jest pod pasażerów głównie z Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA, Włoch, Francji oraz Hiszpanii. Pasażer wycieczkowca nie musi każdorazowo wykupywać dania, bo wszystko jest All inclusive.
Oprócz tego na statku są dwie sale kinowe i jedna teatralna, strefa fitness, Spa, baseny. A na ostatnim piętrze jest pokład widokowy z basenem i restauracją.
Duże wycieczkowce zazwyczaj stacjonują w Porcie od kilku do kilkudziesięciu godzin. W tym czasie pasażerowie zwiedzają Gdańsk i takie okoliczne atrakcje, jak m.in. Europejskie Centrum Solidarności, Muzeum II Wojny Światowej, Muzeum Stutthof czy Zamek Krzyżacki w Malborku.