poniedziałek, 29 maja 2017

Ostrzeżenie dla rodzinnych rowerzystów

Podczas Kaszebe Runda 2017 byłem świadkiem, jak przed startem przewrócił się duży rower z dzieckiem przymocowanym w siodełku. Na taki widok omal nie struchlałem.

Ojciec dziecka po prostu się zagapił, lekko potknął i wypuścił kierownicę roweru z rąk. Podniósł z ziemi rower i płaczące dziecko nadal umocowane w rowerowym siodełku.
Szczęściem, że dziewczynka miała nałożony kask na głowę, bo krew się nie polała i po przytuleniu przez ojca, dziecko po chwili się uspokoiło.
Do tego wypadku doszło przed rodzinnym startem na oddzielnym krótkim dystansie.
Mijanego kolejnego ojca, który miał z tyłu na siodełku dziecko, a za sobą ciągnął doczepiony wózek z kolejną dwójka dzieci ostrzegłem, aby bardzo uważał na trasie przejazdu.
Od ojca trójki dzieci usłyszałem odpowiedź, że taką rodzinną jazdę trenuje już od trzech miesięcy, dowożąc rowerem swoje pociechy do szkoły i przedszkola.
Piszę o tym oddzielnie ku przestrodze zbyt lekkomyślnych rodziców. A to dlatego, bo ja również przed laty miałem podobne przypadki ze swoimi dziećmi. Kilkuletni syn Bartosz spadł mi z siodełka umieszczonego na kierownicy, ale go w porę złapałem, zaś córka Katarzyna zasnęła na tylnym siodełku i stopę poharatały jej szprychy. Do dzisiaj na te niemiłe wspomnienia przechodzą mi dreszcze.

Start do Kaszebe Runda 2017

Jak co roku w ostatnią niedzielę maja, tj. 28, sopockie Stowarzyszenie RowerOver zaprosiło do udziału w największym maratonie rowerowym na Pomorzu – Kaszebe Runda 2017. W pobliże biura startowego, znajdującego się w Aqua Centrum w Kościerzynie przy ul. Hallera 2, zjechało prawie 2 tys. rowerzystów i rowerzystek.
Rejestracja alfabetyczna odbyła się bardzo płynnie. Każdy w dużej kopercie otrzymywał pakiet startowy z najistotniejszą zawartością przyznanego numeru startowego. Odpowiednio zakodowany włączał czas na starcie i rejestrował go na mecie przy dojeździe do rynku w Kościerzynie.

Niektórzy, jeszcze tuż przed startem, usuwali wykryte w swoim rowerze usterki.

Na starcie na trzy dystanse, kolejno na 208, 105 i 65 km, bardzo pomocni byli strażacy ochotnicy. W biurze zawodów należało najpierw odebrać pakiet startowy i pojawić się w rejonie boxów startowych około 30 minut przed indywidualnie zaplanowaną godziną startu, w zależności od wybranego dystansu.

Start w Kaszebe Runda 2017 odbywał się na zasadzie fali, tj. wypuszczania na trasę 15 osobowych grup co 2 minuty. Na dłuższe dystanse start odbył się już z samego rana, na 208 km w godz. 7.00-7.30, a na 105 km w godz. 7.30-9:00.

Przy prawie dwóch tysiącach rowerzystów biorących udział w Kaszebe Runda 2017, czas zaplanowany na start rzecz jasna nieznacznie różnił się od rzeczywistego.

W tym roku - co zauważyłem – w Kaszebe Runda 2017 uczestniczyło sporo dzieci i młodzieży. Brały one udział w jeździe na dystansie 65 km, tym co i ja, do którego start odbył się w godz. 9.00-10.30.

Otrzymane w pakiecie startowym plastrony bezpieczeństwa z wypisanymi numerami startowymi, będące w jaskrawych kolorach, znacznie podnosiły poziom bezpieczeństwa osób startujących.

W tym upalnym dniu - niedziela 28 maja 2017, kaszubskimi drogami przejechało ok. 2000 kolarzy i kolarek z całej Polski i zagranicy. W imprezie uczestniczyli amatorzy, wybierając jedną z trzech tras na dystansach 65, 105 lub 208 km.

Na starcie nawiązałem ciekawą rozmowę z lekarzami po studiach w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Już od kilku lat uczestniczą we wszystkich imprezach organizowanych przez sopockie Stowarzyszenie RowerOver. Kilka razy byli rowerami nawet w Skandynawii, no i jesienią wspólnie jeżdżą po Żuławach. Umówiliśmy się, że o szczegółach ich wypraw pogadamy na trasie, jak się spotkamy w kolarskich bufetach żywieniowych. Jakoś do tego nie doszło, bo było tak dużo rowerzystów. Dobrze chociaż, że zrobiłem im wspólne powyższe zdjęcie na starcie. (cdn)

Włodzimierz Amerski (amerski49@wp.pl) 

niedziela, 28 maja 2017

Kaszebe Runda 2017 ładniejsze niż okolice czeskiej Pragi!

Nie do wiary! Na łóżku leżał obok mnie podczas masażu nóg młody mężczyzna i niemal pod niebiosa wychwalał rowerowy maraton szosowy Kaszebe Runda zorganizowany w niedzielę 28 maja 2017 przez Stowarzyszenie RowerOver w Sopocie. Może nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że mój rozmówca – jak się dowiedziałem Andrzej Szymański, bo otrzymałem jego wizytówkę – na tą jednodniową imprezę rowerową specjalnie przyjechał do Kościerzyny samochodem aż z czeskiej Pragi, gdzie obecnie od pięciu lat mieszka i pracuje.
W trakcie masażu powiedział mi jeszcze, że tydzień wcześniej przejechał na rowerze pętlę 130 km wokół Pragi, ale tamta trasa nie umywa się do tej tutaj kaszubskiej. Jest jej kapitalna oprawa, grają na trasie regionalne zespoły muzyczne i są doskonałe punkty żywienia. A poza tym panuje rewelacyjna sportowo rekreacyjna atmosfera, no i jest jazda w towarzystwie z polskimi kolegami. To z nimi w jednakowych koszulkach sponsora TEAM GASPOL S.A., na moją prośbę zrobiłem mu wspólne zdjęcie na mecie, tj. na rynku w Kościerzynie.

Wzorując się na nas, inne jednakowo ubrane na sportowo zintegrowane grupy też na pamiątkę na mecie Kaszebe Runda 2017 robiły sobie wspólne pamiątkowe zdjęcia.

Po udanej imprezie, na rynku w Kościerzynie sporo grup wspólnie się upamiętniało, w tym i rowerzyści jednakowo ubrani w jaskrawe koszulki widoczne z daleka na trasie.

Tak sobie odpoczywając na rynku w Kościerzynie po pokonaniu trasy 65 km, zauważyłem obok na ławce duży puchar. Okazało się, że drugie miejsce za największą ilość przejechanych wspólnie kilometrów zdobyła go 108-osobowa załoga firmy Atena. Istotnie, co rusz na trasie mijali mnie kolarze ubrani w typowo kolarskie koszulki z napisem tej firmy i kieszeniami z tyłu na biodrach. Niektórzy w te kieszenie poupychali ponad litrowe plastikowe butelki z wodą, które wyraźnie ich obciążały.

Docierających na metę rowerzystów witał spiker, z niektórymi przeprowadzał krótkie rozmowy. Wszyscy chwalili sobie tegoroczną organizację Kaszebe Runda 2017, jak i serwowane w kilku punktach żywienia regionalne potrawy w rozstawionych na trzech trasach bufetach kolarskich: Półczno, Sulęczyno, Stężyca, Kościerzyna.

Każdemu z około 2 tys. uczestników Kaszebe Runda 2017, kto dotarł rowerem na metę, wieszano na szyi okolicznościowy medal. Do wyboru były do przejechania na jednośladzie trzy trasy: 65 km, 105 km i 208 km.

Na mecie w Kościerzynie otrzymywało się dwa żetony. Za żeton czarny dostawało się kubek piwa lub małą butelkę gazowanej wody.

Za drugi otrzymany żeton koloru brązowego, w jednym z dwóch lokali gastronomicznych, dostawało się ciepłą porcję makaronu z maluśkimi kawałkami mięsa. Ja wybrałem Bar Mleczny o ciekawej nazwie... PRL.

Na koniec mojej niedzielnej przygody rowerowej, udałem się do punktu informacji turystycznej na rynku, w którym każdy kto się zgłosił otrzymywał dyplom i stopień magistra nauk maratonowych w zakresie kolarstwa, nadany przez promotora mgr. Andrzeja Gołębiowskiego, uchwałą Rady Wydziału Rowerowego Akademii Wykręcania Formy i Satysfakcji w Kościerzynie. 
Na dyplomie jest też podany mój czas jaki wykręciłem na 65 km z postojami w trzech bufetach kolarskich: 05:58:22,708 godz. Czas jest o 4 minuty gorszy niż przed rokiem. Ale teraz przez ostatnie 20 km niemal stawiał nas wszystkich silny przeciwny wiatr, tzw. z żeglarska mordziak. O szczegółach z przebiegu kolarskiego maratonu Kaszebe Runda 2017 w następnych relacjach. 

Włodzimierz Amerski (amerski49@wp.pl) 

sobota, 27 maja 2017

Fani tenisa ziemnego na French Open 2017


Trzeba mieć znaczące nazwisko w światowym tenisie ziemnym, aby w ramach przygotowań do French Open 2017 trenować serwisy na centralnym korcie w Paryżu. Tym tenisistą, co mieliśmy okazję oglądać, jest Szkot Andy Murray. 
W pierwszej fazie paryskiego głównego turnieju tenisowego, rozpoczynającego się w niedzielę 28 maja 2017, nie brakuje ciekawych par. Otóż Novak Dżoković zmierzy się z Marcelem Granollersem, a Kei Nishikori trafił na nieobliczalnego Thanasi Kokkinakisa, zaś wschodząca gwiazda  Alexander Zverev na specjalistę od niespodzianek – Hiszpana Fernando Verdasco.
Jak wynika po losowaniu z rozpisanej tabelki, kilka bardzo ciekawych spotkań może mieć miejsce w trzeciej rundzie. Teoretycznie w tej fazie imprezy trafią na siebie Andy Murray i Juan Martin Del Potro, jak i Rafael Nadal i Gilles Simon, czy Jo-Wilfried Tsonga i Nick Kyrgios. 
Dobrze czujący się na mączce Taro Daniel będzie pierwszym rywalem Jerzego Janowicza w wielkoszlemowym Roland Garros 2017. Japończyk i Polak zmierzą się ze sobą już w niedzielę 28 maja o godz. 13. 
W przypadku zwycięstwa kolejnym rywalem Jerzego Janowicza będzie rozstawiony z „dwudziestką” Pablo Carreno Busta lub doświadczony Florian Mayer. Jeżeli łodzianin zdoła sprawić niespodziankę i awansować do trzeciej rundy, to może trafić w niej na groźnego Bułgara Grigora Dimitrowa.

Moją 12-letnią córkę Emilkę na kortach French Open 2017 w Paryżu bardziej interesowały mecze kobiece.
Wykazująca się na korcie doskonałą formą blondynka Rebecca Šramková ze Słowacji (na powyższych zdjęciach), urodzona w 1996 roku, zajmująca w rankingu WTA najwyższe 156 miejsce w połowie 2016 roku, w drugiej rundzie niestety wysoko przegrała z Japonką Hiyo Kato 1/6 i 2/6, która po kolejnym zwycięstwie weszła do rundy finałowej.
Naszą uwagę przykuła też urocza czarnulka z Paragwaju Montserrat González Benítez (ur. 1 lipca 1994 r.), która podczas swej kariery w dniu 12 września 2016 r. osiągnęła swój najlepszy wynik w singiel rankingu na świecie, zajmując 150 pozycję. W Paryżu w meczach kwalifikacyjnych wygrała ona w pierwszej rundzie z Chinką Han Xinym 6/2 i 7/6, ale niestety przegrała w drugiej rundzie z Kanadyjką Francoise Abanda 6/4, 3/6 i 2/6. Kanadyjka po swojej kolejnej wygranej przeszła do rundy finałowej.
Już na tym etapie meczów kwalifikacyjnych warto powalczyć, gdyż za udział w pierwszej rundzie otrzymuje się 2 punkty do rankingu i nagrodę pieniężną w wysokości 3500 euro, za drugą rundę 20 pkt. i 7000 euro, zaś za gry w finałach 30 pkt. i 14 tys. euro. 
Przypomnę, iż w ubiegłym sezonie serbski tenisista Novak Djokovic pierwszy raz wygrał ten turniej, po zaciętym pojedynku z Andy Murrayem. Wśród kobiet wygrała hiszpańska zawodniczka Garbiñe Muguruza, zdobywając ten tytuł po raz pierwszy w swojej karierze. 

Kto będzie mieć szansę zostać kolejnym mistrzem French Open 2017 ? To będziemy już śledzić w telewizji, bo po krótkim pobycie na kortach we Francji wracamy do domu.

Fotorelacja: Bartosz Amerski


Pod królewską koroną


W maju 2017 roku minęła 560 rocznica wystawienia przez króla Polski Kazimierza Jagiellończyka tzw. wielkiego przywileju dla Gdańska, a także dodania złotej korony do istniejącego już herbu miejskiego.

Kustosz wystawy Ewa Bojaruniec-Król przy aprobacie stojącego za nią na powyższym zdjęciu dyrektora MHMG Waldemara Ossowskiego, przypomniała zebranym w Sali Wety Rausza Głównego Miasta Gdańska, iż na mocy wielkiego przywileju z 15 maja 1457 roku, z funkcjonujących do tej pory na terenie Gdańska kilku ośrodków władzy utworzono jeden organizm samorządowy, kierowany przez władze dotychczasowego Głównego Miasta.


Uzupełnieniem postanowień  zawartych w tym dokumencie był przygotowany kilka dni później kolejny przywilej, dotyczący miejskiego herbu. Otóż 25 maja 1457 roku wspomniane godło zostało udostrojnione poprzez dodanie – do dwóch srebrnych krzyży w czerwonym polu tarczy – złotej korony. Dominująca nad krzyżami korona miała symbolizować zwierzchność króla Polski nad Gdańskiem oraz szczególną jego łaskę dla miasta.

Oprowadzając gości po wystawie, jej kustosz Ewa Bojaruniec-Król powiedziała, iż na powstających wówczas wyobrażeniach nowego herbu pojawiły się dwa lwy w charakterze trzymaczy. Ten element stanowiący dodatkową ozdobę miejskiego herbu, zaczerpnięty został najpewniej z rodowej heraldyki Jagiellonów. Przyjętym wówczas układem przedmiotów umieszczonych w godle tarczy dano do zrozumienia, że Gdańsk uznał i zaakceptował zwierzchność władzy królewskiej.
Dyrektor HMMG dr hab. Waldemar Ossowski, na powyższym zdjęciu drugi od lewej, upewnił gości zwiedzających wystawę w tym przekonaniu, że zmiany heraldyczne wprowadzone na mocy przywileju króla Kazimierza Jagiellończyka z maja 1457 roku, okazały się trwałym elementem gdańskiego herbu. 

Przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w imieniu wiceministra Jarosława Sellina  powiedział, że wystawa jest hołdem dla tych, którzy przyczynili się do rozwoju kulturalnego, społecznego i gospodarczego Gdańska. Wystawa spełnia też wyjątkowy aspekt edukacyjny zwłaszcza dla szkolnej młodzieży.

W otwarciu wystawy uczestniczyli m.in. wojewoda pomorski Dariusz Drelich oraz dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku Wojciech Bonisławski, który wspomniał o przygotowywanych przez podległą mu placówkę muzealną trzech wystaw: ”Legendarna Młoda Polska” 1 czerwca w Zielonej Bramie, "Autochromy" pod koniec czerwca w Pałacu Opatów w Oliwie oraz „Czarno-biały Gdańsk lat 60-tych” 6 lipca w Gdańskiej Galerii Fotografii.

Wystawa czasowa pt. „Pod królewską koroną. Kazimierz Jagiellończyk a Gdańsk w 560. rocznicę wielkiego przywileju” w oddziałach MHMG, Ratuszu Głównego Miasta, Muzeum Bursztynu, Domu Uphagena, Twierdzy Wisłoujście, czynna będzie do 1 października 2017 r.   

„Dla ludzi i środowiska”

Dla ludzi i środowiska”- to tytuł najnowszej książki autorstwa redaktora Tomasza Słomczyńskiego, a wydanej staraniem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku. Książkę zaprezentowano podczas seminarium pt. „Zrównoważony rozwój województwa pomorskiego - rola WFOŚiGW w Gdańsku”, jakie odbyło się 25 maja 2017 w nowej siedzibie WFOŚiGW przy ul. Rybaki Górne 8 w Gdańsku Książkę można nabyć zamawiając poprzez internet.
Pod tym też samym hasłem przez prawie ćwierć wieku pracownicy Funduszu działali na rzecz dobrych warunków do życia dla mieszkańców województwa pomorskiego. Jak w słowie wstępnym twierdzi Danuta Grodzicka-Kozak, prezes Funduszu, wspierano finansowo budowę oczyszczalni ścieków, ujęć wody, punktów selektywnej zbiórki odpadów, rozwój sieci ciepłowniczej, wałów przeciwpowodziowych, ale także rewitalizację zieleni i parków, budowę zielonych szkół oraz ochronę rezerwatów przyrody. Dzięki środkom unijnym w wysokości około miliarda złotych, Fundusz zaangażował się w szereg przedsięwzięć z obszaru gospodarki wodno-ściekowej. Realizowane były one na terenie całego województwa pomorskiego, często między różnymi gminami.
W książę są zawarte opisy wielu inwestycji związanych z ochroną naszego środowiska, a współfinansowanych przez Fundusz. Zostały one opisane językiem przystępnym i zrozumiałym nawet dla laika. W książce znajdziemy opisy m.in. nowej ekologicznej siedziby WFOŚiGW w Gdańsku, na której zamontowano prawie 250 m kw paneli słonecznych, a ich łączna moc to blisko 40 kW, co znacząco wpływa na oszczędności podczas eksploatacji budynku. Dzięki Funduszowi dokonano termomodernizacji pomorskich szpitali, modernizacji oświetlenia węzła Kowale, , zainstalowano pompy wodne, a w okolicy Przejazdowa zbudowano farmę fotowoltaniczną z 6292 panelami o łącznej mocy 1,626 MWp. Instalacja będzie produkować około 1,5 GWh energii rocznie, co pozwoli zaspokoić zapotrzebowanie około 720 przeciętnych gospodarstw domowych. Wiele przedsięwzięć jest związanych z ochroną i polepszaniem jakości wódy pitnej.
Podczas seminarium przypomniano zaproszonym gościom, że około jednej trzeciej powierzchni naszego województwa, to obszary chronione. Mamy dwa parki narodowe Słowiński oraz Bory Tucholskie. Dziewięć parków krajobrazowych, dwa rozciągające się na sąsiednie województw. Dla ochrony fauny i flory województwa pomorskiego wyznaczono rezerwaty o obszary Natura 2000. Jesteśmy jednym z regionów o największej liczbie jezior. Tylko tych, których powierzchnia przekracza hektar, jest ponad tysiąc.
Podczas seminarium prezes WFOŚiGW w Gdańsku Danuta Grodzicka-Kozak, oznakę Złoty Krzyż Zasługi dla ZHP wręczył Jerzy Gębara, komendant Harcerskiego Centrum Edukacji Ekologicznej FUNKA w miejscowości Charzykowy koło Chojnic.
Oznaka została wręczona za wspieranie przez WFOŚiGW w Gdańsku przedsięwzięć ekologicznych realizowanych wśród harcerzy.

piątek, 26 maja 2017

"Spojrzenie na morze. Malarstwo twórców wywodzących się ze szkoły sopockiej"

XV wystawa z cyklu "Polscy artyści o morzu", z udziałem znawców sztuki malarskiej i sponsorów, została otwarta 25 maja 2017 w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku.

Na XV wystawę z cyklu "Polscy artyści o morzu", składają się prace takich artystów jak: Krystyna Łada-Studnicka, Stanisław Michałowski, Juliusz Studnicki, Kazimierz Śramkiewicz, Stanisław Teisseyre, Roman Usarewicz, Józefa Wnukowa, Jan Ignacy Wodyński, Hanna Żuławska oraz Jacek Żuławski.
O wszystkich autorach prac malarskich są umieszczone na planszy krótkie wzmianki biograficzne, z którymi próbował się zapoznać z technicznym trudem Henryk Ganowiak, wieloletni pracownik Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni.
Jak powiedział w słowie wstępnym Jerzy Litwin, dyrektor NMM w Gdańsku, ta już kolejna piętnasta wystawa stawia pytanie o miejsce, jakie w twórczości artystów wywodzących się ze szkoły sopockiej zajmowała marynistyka. Nawet pobieżny przegląd prezentowanych na wystawie kilkudziesięciu dzieł pozwala stwierdzić, że trudno dopatrzeć się tu jakiejś prawidłowości. Choć wszyscy tworzyli na Wybrzeżu, morze zajmowało w ich twórczości różne miejsce.
Dyrektor NMM Jerzy Litwin wręczonymi bukietami kwiatów podziękował dwóm twórczyniom tej kolejnej wystawy marynistycznej Liliannie Giełdon i Monice Jankiewicz-Brzostowskiej. Dotychczas udało się zaprezentować na piętnastu takich cyklicznych wystawach łącznie około tysiąca prac malarskich.
To co zauważyliśmy w gronie dziennikarzy, że podobnie jak nam, również i większości osobom uczestniczącym w wernisażu wystawy, najbardziej spodobały się trzy prace malarskie autorstwa Stanisława Teisseyre, nawiązujące do tematyki śródziemnomorskiej.
Najbardziej jednak intrygującą pracą jest podświetlony obraz pt Port Północny, autorstwa Romana Usarewicza z 1974 roku.
- Większość przedstawionych prac powstała po zużyciu się doktryny socrealistycznej w sztuce – powiedziała podczas wernisażu Liliana Giełdon, kierownik Działu Sztuki Marynistycznej w NMM.
- To właśnie stąd wynika różnorodność stylistyczna zgromadzonych obrazów. Po początkowych wspólnych dla wszystkich artystów doświadczeniach z socrealizmem, w wydaniu "szkoły sopockiej" dodatkowo okraszonym wcześniejszymi doświadczeniami z koloryzmem, każdy z nich poszedł własną drogą.
- Niektórzy, jak np. Krystyna Łada-Studnicka, kontynuowali wyniesiony jeszcze sprzed wojny postimpresjonizm, inni zwrócili się w kierunku malarstwa syntetycznego, o zgeometryzowanych formach, jak Stanisław Michałowski czy Kazimierz Śramkiewicz, jeszcze inni, jak Józefa Wnukowa czy Jan Wodyński wybrali dekoracyjność, która z czasem zawiodła ich w stronę malarstwa na poły abstrakcyjnego.
- Dla Stanisława Teisseyre (zdjęcie powyżej) pejzaż marynistyczny stał się pretekstem do eksponowania wątków symbolicznych, natomiast Roman Usarewicz podejmował ciekawe eksperymenty artystyczne wkomponowując w tradycyjny obraz elementy collage'u i instalacji świetlnych.
Zgromadzone na wystawie prace pochodzą ze zbiorów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku i innych muzeów w Polsce. Wystawie towarzyszy - jak co roku - wydany w NMM katalog. Wystawa w spichlerzach NMM na Ołowiance czynna będzie do 3.09.2017.