Kilka meczów
piłkarskich rozegrano w Trójmieście na powitanie Nowego 2017 Roku.
Najdłuższą historię mają mecze
sylwestrowe „Starych” i
„Młodych” Świetlikowców,
rozgrywane już od 32
lat w Gdańsku.
Z
tej niewielkiej gdańskiej spółdzielni pracy Świetlik wyrosło
kilku biznesmenów, posłów, senatorów, marszałków Sejmu i
Senatu, a także ministrów oraz były premier RP Donald
Tusk,
a
obecny szef Rady Europejskiej. Wielokrotnie
grając wraz z kolegami żegnał stary i witał na gdańskim boisku
piłkarskim kolejny rok. W ostatnim meczu go zabrakło, a szkoda bo
jak na zimową porę warunki do gry były bardzo dobre.
Tym
razem 32. pojedynek sylwestrowy, który odbył się 31 grudnia 2016
na bocznym boisku MOSIR w Gdańsku Wrzeszczu przy ul. Traugutta 29,
aż dwukrotnie wygrał radny Gdańska Andrzej
Kowalczys. Jak
do tego doszło?
Otóż
tym razem utworzono składy dwóch zespołów w miarę o równych
siłach i w zależności od koloru koszulek podzielonych na
„czerwonych” i „żółtych”. 

Tuż
przed meczem jeden z bramkarzy zadzwonił do Kowalczysa, mówiąc że
coś mu tam wypadło i nie może dojechać na Traugutta. W tej
przymusowej sytuacji, w pierwszej połowie meczu na bramce
„czerwonych” stanął radny Gdańska Andrzej
Kowalczys.
Od
początku spotkania Andrzej Kowalczys
donośnym głosem rozstawiał zawodników swojego zespołu na
odpowiednich pozycjach. Przy rzutach wolnych i rożnych, wykonywanych
przez przeciwników „żółtych”, za każdym razem ustawiał w
lewym rogu bramki obrońcę swoich „czerwonych” Tomasza
Arabskiego, byłego
ambasadora RP w Hiszpanii. Na
swoim przed bramkowym przedpolu odpowiednio rozstawiał też
pozostałych obrońców.
Andrzej
Kowalczys jako
bramkarski amator w takim prestiżowym meczu bronił przecież po raz
pierwszy i pierwszą połowę grając w zespole „czerwonych”,
dzięki obranej strategii, wygrał 2:1. Wkurzał się na swoich
obrońców, gdy pierwszą bramkę dla przeciwników „żółtych”
zdobył odległym strzałem Andrzej Voigt.
Przybyły
specjalnie z Warszawy na ten mecz sylwestrowy napastnik
Andrzej Voigt został
królem strzelców, zdobywając
trzy gole przy wyniku 6:4, grając od początku do końca w zespole
„żółtych”. Mówił o tym do kamery ekipy TVP Gdańsk.
Dla
zachowania sportowej równowagi, po przerwie wymienili się bramkarze
obu zespołów, amator Andrzej Kowalczys
przeszedł do „żółtych”, a zawodowiec Zbigniew
Staniak stanął
na bramce „czerwonych”.
I
w tej konfrontacji o wiele lepiej zaprezentował się amator Andrzej
Kowalczys.
Grając w zespole „żółtych”, stosując tą samą taktykę
komenderowania, wygrał cały mecz wynikiem 6:4.
Po
fachowych komendach wydawanych spod swojej bramki, jak i po
błyskotliwych bramkarskich interwencjach, nasuwa się taki oto
wniosek. Otóż dotychczasowa współpraca Andrzeja
Kowalczysa z
zawodowym trenerem legendą Bobo
Kaczmarkiem,
nie poszła na marne. Kowalczys przecież asystował Kaczmarkowi
podczas zwycięskiego meczu rozegranego towarzysko na otwarciu 6
grudnia 2016 zmodernizowanego boiska piłkarskiego AWFiS Gdańsk.
Samorządowcy pokonali wówczas pracowników i studentów sportowej uczelni
5:4.
Absolwent
AWFiS Gdańsk, trener piłkarski Bobo
Kaczmarek
widocznie zdradził Kowalczysowi kilka sekretów, jakie pozyskał od
holenderskiego
trenera
piłkarskiego
Leo
Beenhakkera,
selekcjonera
reprezentacji Polski w latach od 2006 do 2009. To jemu z kolei w tym
czasie asystował wieloletni trener Lechii Gdańsk Bogusław
Bobo Kaczmarek.
Okazuje
się jednak, że bez asysty Boba
Kaczmarka,
sam Andrzej Kowalczys
w meczach bardziej prestiżowych nie wiele może zdziałać. W
tradycyjnym noworocznym meczu, rozegranym w niedzielę 1 stycznia
2017 również na bocznym boisku stadionu przy ul. Traugutta, oldboje
Lechii Gdańsk pokonali zespół Samorządowców i Przyjaciół aż
11:0 (3:0).
Pierwszą
bramkę w Trójmieście w 2017 roku o godzinie 12,07 zdobył Maciej
Kalkowski.
Popularny "Kalka" zdobył łącznie cztery gole, hat-tricka
zaliczył natomiast Tomasz
Dawidowski.
Były napastnik Lechii hat-trickiem mógł pochwalić się również
rok temu. Strzelcy pogromu: Kalkowski
(7, 16, 40, 69), Dawidowski
(22,
47, 55), Zieńczuk
(49), Gąsiorowski
(75), Czajka
(85), Melaniuk
(87 min).
W
dotychczasowych tych spotkaniach, dziewięciokrotnie wygrywali
Lechiści, dwa razy rezultat był nierozstrzygnięty, czyli remisowy.
W poprzednim pojedynku wygrali Biało-Zieloni 5:2.
Rok
2017 miał być przełomowy wedle buńczucznych zapowiedzi Andrzeja
Kowalczysa
– cytuję: "zagraniczny desant, sokole oczy i taktyka mają być
receptą na pokonanie oldbojów z Traugutta!" A niestety doszło do
pogromu 11:0. Samorządowcy i ich przyjaciele nawet nie strzelili
gola honorowego.
Asystent Boba
Kaczmarka
musi się jeszcze dużo nauczyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz