piątek, 3 lutego 2017

70-procentowa czystka na Pomorzu /?/

Zorganizowanie protestacyjnej manifestacji przed Sejmem w Warszawie, zawiązanie ogólnopolskiego Komitetu Obrony Samorządności – KOS, kolejne spotkania w innych regionach kraju zapoznające wyborców z propozycją PiS wprowadzenia samorządowej dwukadencyjności - to główne cele jakie wyznaczono sobie podczas spotkania samorządowców z województw pomorskiego i kujawsko-pomorskiego.
Odbyło się ono 2 lutego 2017 w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Na zaproszonych 123 samorządowców, na prośbę głównego inicjatora prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, przybyło około siedemdziesięciu. Nie dotarli m.in. prezydenci dwóch dużych miast Wojciech Szczurek z Gdyni i Robert Biedroń ze Słupska.
Zebrani w ECS samorządowcy, szczególnie krytykowali propozycję wprowadzenia dwukadencyjności sprawowania władzy przez wójtów, burmistrzów i prezydentów oraz zaliczenia na ich poczet dotychczasowych dwóch kadencji. Ich zdaniem byłoby to złamanie konstytucji RP oraz obowiązującej w polskim prawie zasady niedziałania prawa wstecz.
Gdyby wprowadzić pomysł dwukadencyjności PiS, to na gdańskim Pomorzu na łączną ilość 123 samorządowców, 86 nie mogłoby ponownie kandydować w 2018 roku. W ich ocenie oznacza to, aż 70 procentową czystkę polityczną!
Włodarz Gdańska prezydent Paweł Adamowicz przytoczył zebranym łacińską maksymę "Lex retro non agit", czyli "prawo nie działa wstecz". Jest to – jak przypomniał - zasada pochodząca jeszcze z czasów prawa rzymskiego, która funkcjonowała przez wieki, aby prawo było przewidywalne i budziło zaufanie. Wedle Adamowicza, przy ewentualnie uchwalonej przez Sejm RP decyzji o dwukadencyjności, nie powinno być wstecznego zastosowania obowiązywania prawa, bo to również łamanie biernego prawa wyborczego obywateli. Adamowicz stwierdził, że polskie społeczeństwo jest okłamywane, bo dwukadencyjność nie jest normą w Europie, a obowiązuje tylko w dwóch krajach. We Włoszech, gdzie są dwie kadencje po pięć lat oraz w Portugalii, gdzie są trzy kadencje po cztery lata. Polscy posłowie z 20-letnim stażem nie będą decydować, co jest potrzebne w miastach, gminach, samorządach. Trzeba otworzyć oczy opinii publicznej. Wybór należy do mieszkańców, suwerena.
Sprawujący od 27 lat władzę samorządową Paweł Adamowicz (na powyższym zdjęciu z prawej), wyraził też swoje oburzenie, że samorządowcy przyrównywani są przez Jarosława Kaczyńskiego do mafii. - Kto dał mu prawo mówić, że w Polsce działa samorządowa mafia? Spytajmy, ilu wójtów, burmistrzów i prezydentów w tym minionym czasie zostało skazanych, a ilu posłów i senatorów? Gdzie jest ta patologia, trzeba ją konkretnie wskazać! To nie znaczy, że wszyscy jesteśmy święci.
- Popełniamy błędy, to zrozumiałe, ale się z tego spowiadamy. O tym, kto zostanie wybrany na prezydenta, powinni decydować wyborcy, suweren, a nie prezes Jarosław Kaczyński, mówił Adamowicz. Skrytykował też pomysły zakazu startu w wyborach komitetom obywatelskim i zmiany granic okręgów wyborczych w Warszawie, która wchłaniając 33 ościenne gminy obszarowo – jak stwierdził - była by większa niż stolica Rosji – Moskwa.
Marszałek pomorski Mieczysław Struk przypominał zebranym, jakie to sukcesy osiągnęły polskie samorządy w okresie ostatnich 27 lat. - Mówienie o polskich samorządach, że rządzą jakieś mafijne układy, które trzeba przerwać, jest absolutnie obraźliwe. Lokalne wspólnoty bardzo dobrze się rozwijają. Proponowane zmiany niszczą nasze państwo. Trzeba temu powiedzieć stanowcze Nie! Trzeba poruszyć tym masy społeczne – zaapelował Struk.
Kolejnym mówcą był prezydent Sopotu Jacek Karnowski, który zaproponował, aby wprowadzona dwukadencyjność, dotyczyła także posłów i senatorów. – Poseł zawodowy zarabia więcej od nas i nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Niech się w końcu posłowie wezmą do roboty! Karnowski chyba zażartował mówiąc, że gdy PiS wprowadzi dwukadencyjność wstecz, to on wystartuje na stanowisko prezydenta Gdańska, zaś Adamowicz na prezydenta Sopotu. – Być może następnym krokiem PiS będzie likwidacja metropolii Trójmiasta i wówczas Gdańsk oraz Sopot przyłączone zostaną do Gdyni. I zamiast tych miast, będzie Gdynia Kurort i Gdynia Stare Miasto – mówił Karnowski.
Z kolei piastujący już szóstą kadencję burmistrz Kartuz Mieczysław Gołuński stwierdził, że dwukadencyjność może doprowadzić do różnych patologii w samorządach. – U nowo wybranych pojawi się takie myślenie, żeby w pierwszej kadencji wydać jak najwięcej pieniędzy ale tylko po to, żeby wygrać drugą kadencję. A wówczas to będzie można już zrobić wszystko i zadłużyć miasto na zasadzie „po mnie choćby potop”. Burmistrz Gołuński zaproponował, aby ci prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, którym PiS chce odebrać prawo do kandydowania w wyborach w 2018 roku, założyli własną partię i szeroką ławą wystartowali w wyborach do Sejmu i Senatu w 2019 roku. – Przy naszej obecnej popularności w lokalnych społecznościach moglibyśmy te wybory z powodzeniem wygrać – stwierdził. Zgłosił też propozycję, aby zrobić film o obecnych samorządach i emitować go w różnych telewizjach.
– Jeśli każdy wójt, burmistrz i prezydent, którym PiS zabroni startować w wyborach, zabierze ze sobą autokar mieszkańców, to będzie nas tam w Warszawie na manifestacji 100 tys. – zaproponował Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic.
- Mietku, Pawle, Jacku, bardzo wam dziękuję za zorganizowanie tego spotkania. To wyście nas uczyli samorządności. To co proponuje PiS, to jest pęd do żarcia i pożarcia samorządności. Musimy się temu przeciwstawić i częściej ze sobą spotykać - powiedział Tadeusz Kobiela, wójt gminy Sierakowice (na powyższym zdjęciu).
- Mnie to wkurza, jak PiS mówi, że my przez lata tworzyliśmy sitwę. Posłowie nie mają pojęcia, jak my ciężko tu pracujemy w gminach, przez 24 godziny na dobę - stwierdził Henryk Doering, wójt gminy Krokowa.
- Nie powinno się zmieniać ordynacji wyborczej. Psuć tego, co jest dobre. Dwukadencyjność owszem może obejmować kobiety i Murzynów, ale nie samorządowców - powiedział Andrzej Krzysztofiak, polski działacz samorządowy, od... 1998 roku burmistrz Kwidzyna.
- Powinniśmy na facebooku założyć jeden wspólny adres i na nim wymieniać się informacjami, co do propozycji PiS i naszymi przeciw temu poczynaniami - zaproponowała na koniec spotkania w gdańskim ECS Magdalena Kołodziejczak, wójt gminy Pruszcz Gdański, radna w kadencji 1998-2002.
Samorządowcy pomorscy na zakończenie debaty, po zapoznaniu się z treścią, w drodze aklamacji podjęli - Apel wójtów, burmistrzów i prezydentów województwa pomorskiego w obronie wolności wyboru i niezależności społeczności lokalnych (którego treść cytuję poniżej oddzielnie).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz